To co tutaj znajdziecie to nic wiecej jak zapiski Polaka, ktory opuscil swoje ukochane miasto Kraków i ludzi z ktorymi dzielil uroki codziennosci. Od 4 sierpnia 2002 walczy po drugiej stronie Oceanu w miescie Nowy Jork jako student jednej z nowojorskich szkol. Nie znajdziecie tutaj nic wiecej oprocz moich prostych, niczym nie podyktowanych przemyslen i skromnej krytyki amerykanskiej kultury.

Test
2009-06-03 05:13:29 | skomentuj (83)
123
 
Dzisiaj politycznie (swietuje)
2008-09-30 04:20:12 | skomentuj (8)
Mysle, ze nic wiecej nie trzeba dodawac. Ulga. Czekalem na to juz od kilku lat. Chociaz przez chwile sie zaniepokoilem jak uslyszalem o tym genialnym planie 700 bilionow "dodrukowanych pieniedzy". Wlasciwie pracuja w Kongresie prawdziwi ludzie! Szok!!
A ponizej gosciu ktory powinien byc prezydentem. Byl moim faworytem jakis rok temu, ale niestety chcial wprowadzic za duzo radykalnych zmian a ludzie przeciez tego nie lubia. Szkoda.

jump



 
Dla Nowych Czytelnikow
2008-07-24 00:04:02 | skomentuj (13)
Witam ponownie wszystkich Czytelnikow! Postanowilem napisac dzisiaj notke w troche innej postaci. Poniewaz na blog trafia duzo nowych osob ktore sila rzeczy nie maja pojecia skad i dlaczego ten blog powstal - postanowilem napisac taka "wprowadzajaca notke" ktora w skrocie wyjasni kim ja jestem i po co ja Was mecze tym wszystkim co tu pisze ;-)  Zamieszcze do tego posta link gdzies w widocznym miejscu gdzie nowi czytelnicy beda grzecznie skierowani. Bo o ile archiwum jest dostepne to trudno znalezc tam pewnego rodzaju podsumowanie... ja mam nawet problemy ze znalezieniem tam czegokolwiek. A tak... Wasze cudowne komentarze beda tam uwiecznione przez kolejne pokolenia :D  Tak tez zapraszam do 'dyskusji' i pytan. No to zaczynamy...

1. CO TUTAJ ZNAJDZIECIE
Nie zebym planowal kiedykolwiek zrobic punkt drugi w ktorym napisze czego tutaj nie znajdziecie... ot tak myslalem, ze bedzie ciekawiej ;-)  (i moze dam jakies zludzenie ze ten blog jest zorganizowany)
Jest to przede wszystkim blog. Mysli ktore tutaj znajdziecie sa jak najbardziej subiektywne. Mieszkam w Nowym Jorku od 2002 i tak naprawde trudno (powiedzmy ze to jest niemozliwe) zeby oceniac caly kraj mieszkajac tylko w jednym miejscu. W szczegolnosci jesli jest tutaj az tak duza mieszanka kultur z calego swiata. Pojecie bycia "amerykaninem" staje sie bardzo 'rozmazane'.
Poczatkowe lata tego bloga opisuja co przelecialo mi przez glowe jak sie tutaj dostalem majac 18-scie lat. Poniewaz nie mozna pisac w nieskonczonosc o "pierwszych wrazeniach", moje prowadzenie bloga sie dosyc konkretnie opuscilo. Teraz wracam z innym celem - chcialbym spojrzec troche na te ostatnie kilka lat i postarac sie podsumowac to wszystko co sie wydarzylo w moim zyciu; zyciu osoby ktora adaptuje sie do amerykanskiej kultury porownujac ja jednoczenie do Polskich Wartosci wyniesionych z... Krakowa ;-)  Postaram sie oczywiscie wrzucic od czasu do czasu cokolwiek mi przyjdzie do glowy z mojej tzw. "codziennosci". Bo jakby na to nie patrzec - to jest moj blog :P  Chociaz jak wiele juz zauwazylo, ze nie jestem sklonny do wylewania tutaj bardzo osobistych rzeczy. Lubie moja prywatnosc... paradoksalnie w dobie 'social networks' na Internecie.
Na podstawie komentarzy wielu czytelnikow (jak rowniez Ksiegi Gosci) ten blog najprawdopodobniej pozwoli zrozumiec co czlowiek przechodzi w mniejszym lub wiekszym stopniu jako imigrant w obcym kraju. Biorac pod uwage fakt, ze wiele osob wyjezdza z Polski - jest to temat w miare aktualny. Jak zwykle zapraszam do "niezorganizowanego archiwum"(tm).

2. FACET KTORY PISZE TE DLUGIE POSTY
Mam na imie Pawel Lipiec. Urodzilem sie (niech mnie ktos zabije, bo pisze wlasne autobiografie...) w Krakowie ('84) gdzie spedzilem pierwsze 18-scie lat mojego zycia. Dla ciekawskich, to spedzilem moje 'gowniarskie' lata na Prokocimiu Nowym (Podstawowka nr.41). Potem spedzilem 3 lata w "Nowodworku" (I LO), ktore swego czasu bylo dosyc dobra szkola - nie wiem jak jest obecnie. Pisze o tym, bo szkoly de facto nie ukonczylem. Polske opuscilem w sierpniu 2002, tym sposobem omijajac 4-ty rok szkoly w Krakowie. Opuscila mnie studniowka i matura 2003. Ostatni rok "szkoly sredniej" musialem skonczyc tutaj. Mysle, ze duza czesc notek wyszla wlasnie z tego okresu bo to byl etap mojej, nazwijmy to "kolizji" z amerykanska kultura. Spedzenie roku w amerykanskim High Schoolu nauczylo mnie bardzo duzo o tym jak inny jest system edukacji miedzy Polska i USA. I to nawet nie chodzi mi o sama edukacje (wiedze) ale samo przygotowanie do pozniejszego zycia. Ale o tym to jeszcze sie rozpisze.
Po ukonczeniu High Schoolu dostalem sie na studia (Hunter College, New York City). Miedzy czasie zaczalem prace jako grafik komputerowy - zeby zyc i oplacic studia. Wbrew temu co wiele osob uwaza, nie ma czegos takiego jak darmowe studia w USA. No chyba, ze masz niskie dochody, ale... nie za bardzo chce wchodzic w detale calego systemu pozyczek, finansowania federalnego, stanowego i prywatnych organizacji. Wiekszosc musi w jakis sposob za edukacje placic.
Na dzien dzisiejszy dalej studiuje. Z wielu powodow nie studiowalem full-time i tym sposobem moje 'zdobycie' dyplomu przesuniete zostalo rok 2009.
Dla osob spostrzegawczych (Wiernych Czytelnikow bloga) moj status zmienil sie na "zonaty" i teraz uroki codziennosci dziele z moja kochana zona Angelika :-)  (:*)  Jak patrze na ostatnie 6 lat to spotkanie Angeliki jest jedynym fundamentalnym zdarzeniem ktory sprawia, ze sie ciesze ze tu kiedykolwiek przyjechalem. Dzieki niej to wszystko naokolo nabiera sensu i motywuje zeby realizowac kolejne cele i... po prostu zyc swoim zyciem. Mysle, ze zrozumieja mnie osoby ktore dziela zycie na codzien ze swoja druga polowka ;-)
No ale zeby sie nie rozpisywac za bardzo mysle, ze daje to jako taki obraz mojej osoby. Staram sie ogolnie bo to w koncu blog o nowym jorku a nie mojej osobie. Wydaje mi sie tylko, ze niektorym moze byc latwiej mnie "umiejscowic" jako osobe ktora pisze wlasna opinie o tym miescie, kraju i ludziach po tej stronie Oceanu. Milego czytania!
 
Troche politycznie
2008-07-16 20:36:45 | skomentuj (7)
Mialem pisac o "zyciu" ale chyba zejdzie na polityke. Kilka dni temu The New Yorker wypuscil numer gdzie na okladce widzimy Obame z zona. Nie bede sie zapuszczal w jego gleboko analize. Wiele zlego mozna powiedziec z tego obrazka, ale mnie najbardziej wkurza, ze te wybory prezydenckie nie beda kompletnie powiazane z... polityka. 99% ludzi ktorzy pojda glosowac beda wybierac na podstawie rasy. Kiedys juz pisalem o rasizmie w tym kraju, ale szczerze powiedziawszy dopiero ostatnio do mnie dociera, ze to jest chyba (bo Swiata nie zwiedzilem) jeden z najbardziej pokreconych pod wzgledem rasizmu krajow. Mysle, ze w ciagu najblizszych kilku miesiecy zobaczymy wiecej takich "obrazkow".

Kontrowersyjna okladka The New Yorker'a

A na poprawienie nastroju... Ponizej obrazek, ktory powinien sie pojawic na kolejnej okladce The New Yorker'a. Ah gdyby tylko swiat sie sam potrafil wybalansowac. Chociaz podobno karma potrafi swoje ;-)  Obrazek zaciagniety z: www.caglecartoons.com


Obrazek zaciagniety z: www.caglecartoons.com


I tak... mysle, ze wroce do regularnego pisania o pierdolach ;-)  Odkurzylem ostatnio troche wyglad bloga. I musze napisac co mniej wiecej sie dzialo przez ostatnie 2 lata mojego "niepisania" na tej stronie. Wszystko wlasciwie jest efektem pozytywnego wplywu zony, jak rowniez komentarze od wiernych czytelnikow. Troche motywuje jak czytam, ze wlasciwie komus sie przydaje/przydalo dowiedziec cos o tym miescie.
Pozdrawiam serdecznie! I spodziewajcie sie kolejnej notki o czyms mniej lub bardziej sensownym. Komentarze - tradycyjnie - mile widziane.
 
Test
2008-07-15 01:11:51 | skomentuj (3)
123
 
Hmmm
2008-04-03 03:36:45 | skomentuj (12)
Na wszelki wypadek - napisze cos ;-)
 
Kilka grudniowych mysli
2007-12-13 02:49:11 | skomentuj (14)
Wszystkim dziekuje za komentarze do ostatniej notki. Zgodze sie, ze wszystko sie musi zmieniac i "dobre lata" tego bloga juz minely. Bo w koncu ile mozna pisac o tych 'pierwszych' odczuciach przy styknieciu sie z obca kultura w tak zakreconym kraju, a raczej miescie jakim jest Nowy Jork.

Pisac o wlasnym zyciu nigdy nie lubialem bo to jednak dalej sprawy osobiste i wbrew pozorom lubie moja prywatnosc na jaka pozwala Internet ;-)

Mialem wiele dobrych checi zwiazanych z tym blogiem. Mysle jednak, ze nie napisalem najwazniejszego. Ze emigracja jest zdecydownie trudniejsza i nie ma mozliwosci sie do niej dobrze przygotowac. Tesknota za Ojczyzna pozostaje i... zostaje takie rozczarowanie ze los sprawil ze musialem opuscic Krakow.
Jak wyjezdzalem decyzja co prawda nie nalezala w pelni do mnie. Zostala podjeta za mnie (mialem 18 lat jak wyjezdzalem). Teraz mam prawie 24 lata i patrze w przeszlosc i zastanawiam sie jak moje zycie wygladaloby gdybym zostal w Ojczyznie, razem z moimi przyjaciolmi i miejscu gdzie przeciez sie wychowalem.

Wiele ludzi mnie pyta czy jestem zadowolony z zycia w Nowym Jorku. I powiem szczerze, ze im dluzej tu jestem to tym trudniej mi na to pytanie odpowiedziec. Bo przeciez jak mozna dac dobra odpowiedz? Mam gdzie spac i co jesc... no to chyba dobrze jest?... Mam porownac do Polski? A jak mam wiedziec co by bylo gdybym tam zostal?
Jest tylko jedna rzecz, a raczej osoba ktorej jestem naprawde pewny ze warto bylo tutaj wyjechac. Moja druga polowka - Angelika. Bez niej to juz dawno popadlbym w depresje, a jest to nawet popularne wsrod mlodziezy ktorej jednak nie zawsze tak latwo zaadaptowac sie z nowojorska mieszanka kultur.

Tak tez "nie wiem" czy mi sie podoba. Nie podoba mi sie wiele rzeczy, ale mysle, ze kazdy niewazne gdzie jest na Swiecie potrafi cos zlego powiedziec o miejscu gdzie zyje. Bo co mozna tutaj brac pod uwage? Zabiezpieczenie finansowe? Dobre drogi? Czy moze kulture i wlasciwie jak wewnetrznie sie czujemy w otoczeniu. Czy tez moze gubimy sie w codziennym biegu za pieniadzem i zapominamy po co tak naprawde zyjemy...
Nie chec tutaj filozoficznie brzmiec; mimo iz mialem filozofie dzisiaj za co Angelika mnie nie cierpi ;P  ale prawda jest taka ze kazda osoba znajduje cos innego dla siebie.

Chcialbym wrocic do Polski. Wrocic do rodziny... do znajomych do znajomych miejsc. Ale z drugiej strony ciekaw jestem jakbym popatrzyl na "krakowska codziennosc" i czy zaczal bym tesknic za tymi "drobiazgami" z ktorych skladaja sie moje obecne dni.

No i gdzie ja z tym ide? Moze jakis wniosek by sie przydal... gdziekolwiek sie jest trzeba znalezc osobe z ktora mozna isc przez zycie. Bo bez tej osoby gdziekolwiek jestesmy, to wszystko potrafi stracic sens.
Tak tez drogi czytelniku bloga - jesli masz tego kogos obok, usciskaj i docen ze tam jest i razem idziecie przez zycie radzac sobie dzien za dniem z kazdym malym i duzym problemem. Z perspektywy czasu wszystko inaczej zacznie wygladac i moze kiedys latwiej bedzie odpowiedziec na pytanie: "Czy jestes zadowolony z zycia?".

Nie. Nie mam depresji ;P  To pewnie przez grudzien i fakt, ze jak jestem w drodze na zajecia to juz jest ciemno ;-/

Pozdrowienia dla wszystkich wiernych czytelnikow. Kto wie, moze jednym z noworocznych postanowien bedzie czestsze rozmyslanie o codziennosci; a w rezultacie czestsze pisanie na "nowojorski blog".

Pawel
 
Ehm ;-)
2007-11-06 03:30:53 | skomentuj (9)
Zona kazala zebym cos napisal. Tak tez pisze te "2 zdania". A tak serio, to... zastanawiam sie w jakiej postaci ten blog ma jakiekolwiek szanse kontynuacji. Coraz trudniej w doroslejszym (ale czy doroslym?) zyciu znalezc motywacje do wylewania wszystkiego i wszystkim na klawiature.
Tak tez zobaczymy gdzie ten post dalej poprowadzi... Poki co rola tego bloga ogranicza sie chyba najlepiej do - archiwum ;-)
 
 


W sumie bardzo charakterystyczne dla Financial District. Po prawej stronie odpadajacy tynk a naokolo "szklane" wierzowce. Od robienia zdjec w tej okolicy tylko kark boli ;-)



A tutaj nic nowego - Central Park i kawalek zielonej wody. Jak sie czlowiek zapusci bardziej w srodek parku to zludzenie spokoju i natury "psuja" tylko wystajace drapacze chmur.


Widok na Park Avenue z dosyc popularnym MetLife w tle. Jak zwykle "zolto" na ulicach od nowojorskich taksowek.


I znow Central Park - tym razem poznym wieczorem. Zdjecie sie podobalo wielu osobom, tak tez laduje tutaj na blogu ;)


Bryant Park - Midtown Manhattan. Jeden z ciekawszych parkow. Ten budynek po lewej to taki krzywy nie przez obiektyw... on taki po prostu jest ;) A w tle po prawej New York Public Library.



Radio City... no i znow budynki dla milosnikow skrzywionych karkow ;]

 


Twoje pole do popisu.
Napisz co tylko Twoja dusza zapragnie!


New York Angel
Khorne's Tech Blog
Kaczo



Ponizej zamieszczam linki do moim zdaniem ciekawszych notek:

Zaraz po przyjezdzie...
Pierwsza notka z USA!
Kilka wieczornych mysli...
I dalsze przemyslenia...
Perspektywy
Czas
Amerykanska "wolnosc"
Jak szkola mnie dojezdzala :P
Minelo moje 365 dni w NY
High School
Poczatek roku (High School)
Moje 9h (High School)
GRADUATION 2002
Hunter College
Na 5 minut przed...
Moj pierwszy dzien
Po miesiacu w Hunter :)
Relax
Thanksgiving 2002
Zimna dawka emocji (NHL)
International Auto Show

2009
czerwiec
2008
wrzesień
lipiec
kwiecień
2007
grudzień
listopad
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2006
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2005
grudzień
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec



Podczas pisania ktorejkolwiek z tych notek, nie ucierpial nikt oprocz mnie. Celem tego bloga jest zabieranie czasu, tak tez zakladam, ze jezeli doczytales AZ do TEGO fragmentu to straciles go wystarczajaco duzo. Jezeli czujesz sie w jakis sposob obrazony to zapewne tak mialo byc.
Nie bede przepraszac bo wchodzac na ten blog zgadzasz sie siedziec cicho i surfowac w skupieniu ;)

wersja bloga: 3.0
© by Pawel Lipiec "Marcellus" 2002-2008
start bloga: 26 lipiec 2002
statystyka